Ta strona korzysta z plików cookies. Parametry ich działania możesz ustawić w swojej przeglądarce. Więcej na ten temat możesz zobaczyć tutaj.
X

Nowe prawo zamówień publicznych, stare kłopoty przedsiębiorców

Nowe prawo zamówień publicznych, stare kłopoty przedsiębiorców
 

Dwuznaczność kryterium cenowego, problemy z ochroną tajemnicy handlowej uczestników przetargu, otoczenie prawne – te i wiele innych problemów paraliżują w Polsce rozstrzyganie przetargów publicznych. Eksperci Warsaw Enterprise Institute (WEI) omawiają je w najnowszym raporcie „Z nowym prawem zamówień publicznych – stare problemy, nowy bałagan” i wskazują możliwe rozwiązania.

Ustawa w obecnym kształcie nie spełnia ani oczekiwań przedsiębiorców, ani nie gwarantuje podatnikowi, że wygrywać będą najlepsze oferty i że jego pieniądze będą spożytkowane w najlepszy możliwy sposób. W tym względzie WEI podziela opinie wydawane wcześniej przez Najwyższą Izbę Kontroli, która zwraca uwagę na efektywność wydawania pieniędzy w ramach zamówień publicznych.



Przykładem jest głośny przetarg w ZUS na dostawę drukarek wraz z serwisem, w którym poległa najkorzystniejsza oferta, a składająca ją firma padłą ofiarą nieczystej gry konkurencyjnej i nadgorliwości organów ścigania. – Sprawa jest klasycznym przypadkiem niebezpieczeństw, jakie niesie za sobą nieprecyzyjne prawo – stwierdzają autorzy raportu.



– Mimo, że nowe prawo wprowadza szereg uproszczeń i nowych definicji, a w szczególności wymusza poszerzenie kryteriów oceny ofert, nie rozwiązuje jednak fundamentalnego problemu. Jest nim relatywizm zapisów i brak precyzyjnych definicji, które mogłyby uchronić podmioty uczestniczące w procesie od długich przewodów odwoławczych i skomplikowanych procesów sądowych – mówi Tomasz Wróblewski, wiceprezes Zarządu Warsaw Enterprise Institute.



Mimo wprowadzonej w życie 19 października 2014 r. nowelizacji, nadal cena ma zbyt dużą wagę w procesie wyłaniania zwycięzcy przetargu. Chociaż odsetek postępowań przetargowych, w których cena była jedynym kryterium wyboru zauważalnie spadł, to jednak waga dodatkowych kryteriów jest nadal niewielka, a czasami wręcz symboliczna.



Zamawiający ze zwykłej wygody i strachu przed oskarżeniami czy koniecznością tłumaczenia się będą dążyli do zwiększania, a nie zmniejszania roli ceny przy podejmowaniu ostatecznej decyzji – mówi Jakub Bińkowski, analityk Warsaw Enterprise Institute.



W opinii ekspertów WEI problemem jest też dwuznaczność „rażąco niskiej ceny”. W ostatnich latach sądy w niektórych przypadkach tłumaczą ją jako cenę niewiarygodną, w innych – niemożliwą do spełnienia w warunkach rynkowych, a w jeszcze innych jako cenę rażąco odbiegającą od pozostałych ofert.



Dlatego autorzy raportu uważają, że ustawodawca powinien dołożyć znacznie większej staranności przy konstruowaniu definicji tego pojęcia, aby zawęzić pole do jego interpretacji. Tym bardziej, że podczas realizacji zaawansowanych projektów, gdzie szczególnie ważne są stosowane technologie czy lokalizacja oddziałów na terenie całego kraju, może się okazać, że doświadczeni oferenci mogą złożyć o wiele niższe cenowo oferty.



Warsaw Enterprise Institute zwraca uwagę na kwestie konieczności dochowania tajemnicy handlowej w postępowaniu przetargowym. Oferenci muszą przedstawić swoją ofertę, aby rozstrzygnąć postępowanie przetargowe, ale błędem jest żądanie ujawnienia szczegółów dotyczących oferty, takich jak sposób organizacji pracy firmy, kwoty za które nabywane są produkty, czy usługi od poddostawców. Obecny stan prawny doprowadza do sytuacji, w której oferentowi, który zaproponuje najniższą cenę pozostali uczestnicy mogą zawsze zarzucić rażąco niską cenę i domagać się przed sądem ujawnienia wszystkich szczegółów projektu, stanowiących tajemnicę handlową firmy.



Taka sytuacja miała miejsce podczas wspominanego przetargu w ZUS, gdzie firma Arcus wolała narazić się na wykluczenie z postępowania, niż ujawnić skarżącemu konkurentowi szczegóły swojej oferty z rzekomo rażącą niską ceną.



WEI stoi na stanowisku, że najlepszym wyjściem byłoby ograniczenie badania ceny przez zamawiającego przy udziale niezależnych ekspertów, ale z wykluczeniem udziału konkurencji – mówi Jakub Bińkowski, analityk Warsaw Enterprise Institute.



Dobre intencje ustawodawcy doprowadziły do ponownego zbiurokratyzowania procesu, jeszcze większej przewlekłości procesów odwoławczych, a co za tym idzie otwarcia zamówień publicznych na szereg nowych manipulacji. Obecny stan prawny powoduje, że z jednej strony przedsiębiorcy biorący udział w przetargach ponoszą wysokie koszty związane z ich obsługą prawną oraz przedłużającym się procesem wyłonienia zwycięzcy, z drugiej strony zamawiający nie są w stanie rozstrzygnąć postępowania i realizować zaplanowanych zadań.



Źródło: ZPP

© 2011-2015 MSKIP